Ponad 400 aparatów fotograficznych zasiliło zbiory muzeum Przypkowskich i Centrum Kultury w Jędrzejowie.

Około 400 zabytkowych aparatów fotograficznych po zmarłym kolekcjonerze aparatów i pasjonacie dawnej fotografii, Kazimierzu Koziole, zasiliło zbiory Muzeum imienia Przypkowskich, a także Centrum Kultury w Jędrzejowie. Bezcenną kolekcję przekazała spadkobierczyni obiektów, siostra pana Kazimierza. Historia związana z “przybyciem” aparatów do Jędrzejowa jest niezwykła i fascynująca.
 
 

– Z przyjemnością informuję, że zbiory naszego muzeum wzbogacą się o ogromną kolekcję zabytkowych aparatów fotograficznych. Jest to spuścizna po zmarłym kolekcjonerze aparatów i pasjonacie dawnej fotografii, Kazimierzu Koziole ze wsi Jadowniki Mokre (powiat tarnowski, województwo małopolskie), przekazana przez spadkobierczynię, jego siostrę – z radością przekazywał Jan Przypkowski, dyrektor Muzeum imienia Przypkowskich w Jędrzejowie.

Jak zaczęła się “podróż” aparatów z Jadownik Mokrych do oddalonego niespełna 70 kilometrów Jędrzejowa?

Cała historia zaczęła się w marcu, w środku lockdownu. Do Muzeum imienia Przypkowskich zadzwoniła pani i oświadczyła, że chciałaby przekazać tu kolekcję jej zmarłego brata – około 400 starych aparatów fotograficznych.

Dyrektor Jan Przypkowski zaznaczył, że muzeum jest zainteresowane kolekcją, ale ze względu na ograniczone miejsce w magazynach, nie jest w stanie przyjąć wszystkich.

– Wstępnie zaproponowałem wskazanie innego muzeum, które ewentualnie przyjmie te obiekty, którymi nie będziemy zainteresowani – opowiada dyrektor Przypkowski.

Na wyprawę do Jadownik Mokrych dyrektor Jan Przypkowskich wybrał się wraz z panem Leszkiem Kowalskim – artystą fotografikiem, pasjonatem i znawcą dawnego sprzętu fotograficznego, na co dzień kierownika kina w jędrzejowskim Centrum Kultury.

Niezwykła kolekcja aparatów – “Niektóre jakby nigdy nie zostały wyjęte z opakowania”

– Na miejscu okazało się, że ogromna kolekcja jest ciasno spakowana w tekturowe pudła i plastikowe skrzynie. Aparaty mieszkowe, skrzynkowe, na różne, w tym od dawna nieistniejące formaty filmów, do tego dużo sprzętu pomocniczego, jak lampy błyskowe. Dużo aparatów w oryginalnych opakowaniach, jakby prosto ze sklepu – kilkadziesiąt lat temu – opowiada dyrektor Jan Przypkowski.

Jak dodał, najpewniej wszystkie aparaty musiały długo leżeć w wilgotnych warunkach, bo zapach stęchlizny był nie do zniesienia…

 
 

Ostatecznie, do Jędrzejowa przywieziono wszystkie aparaty. Część z nich znajdzie swoje miejsce w Muzeum imienia Przypkowskich, część może przyjąć Centrum Kultury w Jędrzejowie i zrobić z nich stałą wystawę edukacyjną. Pozostałe obiekty trafią do innych instytucji muzealnych kolekcjonujących tego typu sprzęt.

– Po przywiezieniu do Jędrzejowa cała kolekcja została zdeponowana w Centrum Kultury w Jędrzejowie, za co jestem niesłychanie wdzięczny. Korzystając z tego, że w czasie lockdownu instytucje kultury były nieczynne, aparaty można było rozłożyć w Centrum Kultury w galerii na piętrze, gdzie mogły się wywietrzyć, wyschnąć i wytracić przykry zapach. Jednocześnie pan Leszek Kowalski wstępnie posegregował zbiór i go spisał. Przed nami długa i żmudna praca spisywania, opisywania, wyceniania poszczególnych obiektów. Następnie wyselekcjonujemy najbardziej reprezentacyjne eksponaty, by stworzyć z nich ciekawą wystawę – mówi dyrektor.

400 aparatów – niemal wszystkie z Ameryki
Kolekcja po panu Kazimierzu Koziole, (z czego około 400 sztuk to same aparaty) obejmuje sprzęt fotograficzny z lat 20.-90. XX wieku. Są to głównie obiekty ze Stanów Zjednoczonych, amerykańskich producentów (Kazimierz Kozioł długo przebywał i pracował w Stanach Zjednoczonych). Są w niej zabytki z lat 20.-30. XX wieku, ale też np. liczne aparaty typu Polaroid z lat 40-tych.

Na pewno do “highliht”ów zbioru należą najstarsze aparaty z lat 20. XX wieku, czy wielkoformatowy, mieszkowy aparat Graflex – swego czasu podstawowy sprzęt fotoreporterów prasowych. Warte odnotowania są też liczne aparaty dla amatorów z lat 50.-60. XX wieku – często w oryginalnych opakowaniach, wraz z instrukcjami i dodatkowymi akcesoriami.

– Są to szczególnie unikalne obiekty, bo takie rzeczy, jak opakowania, a i same aparaty amatorskie – z reguły szybko się wyrzuca. Oprócz tego jest kilka kamer filmowych oraz liczne sprzęty dodatkowe – lampy błyskowe, światłomierze i dalmierze – wylicza Jan Przypkowski.

 
 

Warto dodać, że Muzeum imienia Przypkowskich także dysponuje kilkunastoma aparatami fotograficznymi. To dawny sprzęt fotograficzny Feliksa i Tadeusza Przypkowskich, jak również obiekty, przekazane przez Piotra Macieja Przypkowskiego.

– Razem z nimi, nowo pozyskana kolekcja jest w stanie stworzyć dobrą, edukacyjną wystawę o historii fotografii. Taką wystawę na pewno zorganizujemy w muzeum w przyszłym roku – zapowiedział dyrektor Jan Przypkowski.

Post Author: Tomasz Osiński